Nico di Agelo - obalamy mity

Był już post o mojej największej książkowej miłości, teraz czas na największe zdziwienie dotyczące książkowego bohatera. O kim mowa? O Nico di Angelo, jednym z bohaterów serii „Percy Jackson i bogowie olimpijscy” oraz „Olimpijscy Herosi”.
Chociaż… zagadką nie jest właściwie sam syn Hadesa, tylko raczej to co robią z niego fani fanki:
Kiedy przeglądam strony, grupy i blogi poświęcone PJ, mam nieodparte wrażenie, że Nico to jakiś tajemniczy, seksowny,  mrrroczny i zabójczo przystojny łamacz serc.

No paczcie jaki słodki. A ż chce się przytulić, prawda? (Art autorstwa królowej internetów - Virii)

Czy jest tak naprawdę? Hmm… nie. Może jestem totalnie nieromantyczna i brak mi wyobraźni, ale zawsze kiedy czytam o Nicu (przynajmniej w książkach…) widzę w nim tylko pokrzywdzonego przez los chłopaka, mocno introwertycznego i niepewnego siebie. Przystojny? Z opisu w książce wynika, że był niski, chuderlawy i chorobliwie blady. Podobno o gustach się nie dyskutuje, ale Nico zdecydowanie nie jest moim ideałem męskiego piękna. No i… (koronny argument) przypominam, że syn Hadesa w „Klątwie tytana” ma *fanfary* 10 lat! Czyli jest rok młodszy od mojego brata.  Ja wiem, że dużo ludzi lubi dzieci, no ale żeby robić z nich „mrocznych i seksownych przystojniaków”?  Bez przesady...

A żeby nie było, że jestem ślepa i głupia, a w ogóle to „jestem wrednym sezonowcem i na pewno oglądałam tylko filmy  postanowiłam szybko przeanalizować książkowy „życiorys” Nico (nie chciałam się bawić w oznaczanie spoilerów, więc jeśli nie znacie danej części to po prostu nie czytajcie mojego komentarza):

„Klątwa tytana” - syn Hadesa (który jeszcze nie wie, że jest synem Hadesa) to mały, nadpobudliwy chłopiec, który namiętnie gra w „Magię i Mit” i zadaje setki pytań. Po stracie siostry wpada w depresję i ucieka z Obozu. Ale gdzie?...

…Tego dowiadujemy się z „Bitwy w labiryncie” - Nico daje koncertowy wręcz pokaz naiwności zadając się z podejrzanymi duchami. Serio, momentami miałam ochotę go trzepnąć.

Lecimy dalej; czas na „Ostatniego olimpijczyka”- Nasz kochany bohater postanawia wykąpać Percy’ego w Styksie, a potem ratuje wszystkim tyłki w bitwie o Manhattan, namawiając Hadesa do pomocy z armią Podziemia. No, ogólnie moim zdaniem wypadł tu całkiem bohatersko, ale nadal nie mrocznie.

Czas na drugą serię! (zaczynam od „Syna neptuna”, bo z tego co pamiętam, Nico nie pojawiał się w „Zagubionym herosie” ani razu. Jeśli nie mam racji – nie wahajcie się mnie poprawić )

A więc „Syn Neptuna” – Nico kłamie Percy’emu, że go nie zna (z powodów, które poznajemy kilka części później). Daje się też poznać z tej bardziej „opiekuńczej” strony, jako przybrany brat Hazel.

„Znak Ateny” – syn Hadesa przez większość czasu jest zahibernowany w spiżowej kadzi, więc zbyt wiele o nim nie ma, chociaż to właśnie jemu rusza na ratunek „wielka siódemka”. Pod koniec książki obiecuje Percy’emu, że doprowadzi „Argo II” do świątyni swojego ojca.

„Dom Hadesa” – oczywiście wielkie fajerwerki, bo Nico jest gejem. Ogólnie przewija się przez całą książkę, ale tak się składa, że DH to chyba moja najmniej ulubiona część, więc czytałam ją raptem 3 razy i niewiele pamiętam.  Mam nadzieję, że nie było tam nic bardzo istotnego.

„Krew Olimpu” – Nico razem Reyną podejmują się „odstawienia” posągu Ateny Partenos do obozu herosów. No dobra, tu jest najbardziej „mroczny” moment z całej serii, kiedy syn Hadesa wykańcza jednego ziomka (przebaczcie, nie pamiętam imienia). Ale nadal mam wrażenie, że nie o taką „mroczność’ chodzi fankom…

Skąd wobec tego ta dziwna tendencja do „wyczernienia” postaci? Mam wrażenie, że niektóre typy dziewczyn po prostu tak mają. Muszą mieć jakiegoś mrocznego gościa do którego będą wzdychać. W „Harrym Potterze” tą rolę doskonale spełniał Draco Malfoy, w „Zmierzchu” były jakieś akcje z wampirami (tego… nie czytałam, ale chyba było coś takiego… prawda? Dobra, przyznaję się. Potrzebowałam drugiego przykładu). W „Gwiezdnych wojnach” jest przynajmniej Han Solo. Wprawdzie niezbyt mroczny, ale przynajmniej taki rebel i w ogóle… A w „Percym”? Nic. Dotkliwy brak wrednych/tajemniczych postaci, które nie byłyby głównymi antagonistami (no, jeśli przyjmiemy, że głównym antagonistą był Kronos, a w drugiej serii Gaja to był Luke, ewentualnie jeszcze Oktawian, ale kto by tam lubił gościa mordującego bezbronne pluszaki).

Wobec tego kreatywne dziewczyny postanowiły sobie „dorobić” takiego bohatera. Padło akurat na Nica. W sumie nie ma co się dziwić – kandydat idealny. W depresji po stracie siostry, ubiera się na czarno, a w dodatku jest synem Hadesa. Prefecto. Tylko że cały ten dorobiony wizerunek jest po prostu nieprawdziwy (o ile można mówić o "prawdziwości" postaci książkowej...).

Czy lubię Nica? Owszem. Jest ciekawie skonstruowaną postacią, wyróżniającą się na tle innych. Ale z pewnością nie jest "mhrocznym, tajemnieczym i słitaśnym" chłopakiem, jakiego próbuje mi wcisnąć większość fandomu.

15 komentarzy :

  1. Nico jest moim drugim ulubionym bohaterem serii, uwielbiam go jako postać <3
    Mam wrażenie, że fanki faktycznie potrzebują takiej mhrocznej postaci. Tylko, że Nico jest bardziej... ponury. Smutny. Ja widzę w nim też taką inteligencję.
    No, i trzeba mieć ponuraka do dziwnych yaojców z głównym bohaterem. Tak, Percico. Nie znoszę tego paringu, mimo że to moi dwaj ulubieni bohaterowie serii.
    A że wzdychają do niego... No cóż, w OH ma 14 lat, więc dla części fanek jest praktycznie równolatkiem. Co nie zmienia faktu, że na fanartach zawsze wygląda 2 razy starzej. Viria przynajmniej jakoś przedstawia jego chuderlawość itd. (#teamViria xD), ale większość artów... Szkoda gadać.
    Ja zaś jakoś mam wątpliwości co do jego orientacji. Wiem, że to Rick, że tolerancja, że USA, ale i tak mam swoją teorię xD Otóż Nico poczuł coś do Percy'ego pod wpływem dramatycznych przeżyć, bardzo podobna sytuacja występuje w Wiedźminie. Uważam też, że bronienie na siłę jego bycia homoseksualnym jest bez sensu, bo równie dobrze może być bi. Czemu nie?
    Wybacz ten jakże chaotyczny komentarz. Mam nadzieję, że coś z niego zrozumiałaś. Ale, podsumowując: zgadzam się z tobą :")

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponury. To jest idealne słowo. Brakowało mi go.
      Napisałam, że jest gejem, bo była dwudziesta druga, padałam i nie chciało mi się bawić w rozmyślania, czy gej, czy bi ;) Uważam, że Twoja teoria jest niezła i chętnie się z nią zgodzę :)
      komentarz wcale nie jest chaotyczny, pisywałam duużo gorsze XD

      Usuń
    2. Myślę, że zakochanie się Nico w Percym jest dosyć silnie umotywowane psychologicznie i oczywiście nie musi być tak silnie związane z jego orientacją seksualną. Zwłaszcza, że w tym wieku to jest dosyć... niestała sprawa, więc Nico równie dobrze mógłby być zauroczony Percym, a w przyszłości umawiać się z samymi dziewczynami i ożenić się szczęśliwie.
      Nie lubię definiować seksualności bohaterów książkowych, bo to jest taka rzecz, którą ciężko zawsze rozpoznać, chyba, że postać powie o tym w prost (i jest tego pewna). W jednym z moich headcanonów Nico jest homoseksualny, w drugim jest aseksualny (ale w obu przypadkach jest z Willem, shipuje ich tak bardzo).
      Sory, za wtrącanie się w czyjąś dyskusję, ale lubię się bawić w młodocianego psychologa ;)

      Usuń
    3. Ależ baw się w psychologa do woli - im więcej komentarzy tym lepiej :)

      Usuń
  2. Ja lubię Oktawiana... Ale Nica bardziej

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja lubię Oktawiana... Ale Nica bardziej

    OdpowiedzUsuń
  4. Według mnie Nico jest mroczny xD Ale nie w takim sensie, że zabójczo przystojny i tajemniczy ;)
    Czternastolatek, który tyle przeszedł i jednocześnie jest tak niezależny i samodzielny (a przy okazji jest synem Hadesa) zapewne budzi postrach wśród innych, co z resztą o ile się nie mylę jest wspomniane w książce (chyba nawet Leo czuje się nieswojo w jego sąsiedztwie).
    Ale tak jak napisałaś - to chyba nie o tę mroczność chodzi fankom. Tylko, że ja siedzę tej stronie fandomu gdzie wszyscy traktują go jak zniszonego psychicznie nastolatka, któremu musiał dojrzeć za szybko (bo to, że Nico jest bardziej dojrzały niż reszta jego rówieśników, to narzuca się samo przez jego przeżycia).
    Więc jeśli dla kogoś jest "mhroczny, tajemniczy i słitaśny" to masz rację, że ten wizerunek jest zupełnie nieprawdziwy. Ale jednocześnie ja naprawdę bałabym się młodszego ode mnie o trzy lata ubranego na czarno, bladego syna Hadesa, który nigdy się nie uśmiecha ;)
    A jeśli chodzi o dorabianie mu mięśni i postarzanie go na fanartach, to właśnie dlatego lubię gdy narysowany jest z Willem - bo przy nim zawsze jest taki drobny i "bezbronny".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ps: przepraszam za błędy gramatyczne, ale mój mózg nie zawsze jest odpowiednio zsynchronizowany z moimi dłońmi.

      Usuń
  5. Dobry temat na post. Nie rozumiem dlaczego ludzie piszą ff, skoro zupełnie zmieniają naturę zapożyczonego bohatera. Rozumiem, że fan fiction daje „fejm” (zwłaszcza wśród ludzi o podobnych upodobaniach (właściwie to czytelnicy mogą być kwestią reklamowania, więc - nie rozumiem)), ale skoro wychodzi się za oczywiste ograniczenia, to lepszym rozwiązaniem jest już stworzenie własnego bohatera.

    OdpowiedzUsuń
  6. Nico nie był urodziwy, nawet Rick go takiego przedstawił. Fangirls widzą niesamowicie przystojnego boga mhroczności, ja zamkniętego w sobie chłopca, któremu trzeba pomóc :'). Jeżeli w fanfiction jest on przedstawiany jako ten chłopak pasujący do pierwszego opisu, to pozostaje mi tylko strzelić facepalma. Do fanów: róbcie sobie bad boya z kogoś innego.
    W pełni się zgadzam, Nico to... Nico, no. Ponury i zamknięty w sobie, nie (pół)bóg seksu.

    niewydana-ksiazka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  7. Zgadzam się :) Wydaje mi się, że te dziewczyny widzą Nico, tak, jak chcą go widzieć, czyli kogoś w stylu Damona z Pamiętników Wampirów, co chyba nie jest do końca złe, interpretacja dowolna (nawet niezgodna z rzeczywistością). Osobiście mnie Nico czasem irytuje, ale ogólnie raczej go lubię, zwłaszcza po tej akcji z załatwieniem Kronosa. Normalnie pokochałam go gdy wykąpał Percy'ego w rzecze Styks, przez co stał się jeszcze bardziej maczo itede xd Jestem tu pierwszy raz i zostaję na dłużej! A i dobrze, że ostrzegłaś, że będą spojlery, bo jestem dopiero przy Znaku Ateny. Siedem części za mną, ale czeka jeszcze trzy, nie licząc innych z pozostałych serii Riordana...
    Pozdrawiam ciepło♥

    OdpowiedzUsuń
  8. Jest piątkowa noc, siedzę przy nieswoim komputerze. Skończyłam beznadziejny komentarz do nowej części "Elfa" i z braku chęci do pójścia spać, postanowiłam wejść na Twego zacnego bloga. Coś nowego? Nie. A jaki jest najbardziej popularny post? Nico di Angelo - obalamy mity. (Nie ten o Halcie... Bu...) Wspomniałam Ci już niestety o tym komentarzu, więc stwierdziłam "Czemu nie?".

    Zacznę od treści związanych z postem. Uwielbiałam Nica/Nico (ciągle mam wątpliwości, co do odmiany tego imienia) w "Klątwie tytana". Widziałam właśnie takiego sympatycznego, może troszku zagubionego, ale uśmiechniętego dzieciaka. Ta jego gra! "Magia i Mit" jeszcze bardziej budowała mój wizerunek tego dzieciaka. :') Później ten moment z Bianką... Ja mu po prostu współczułam. Było wiadomo, że będzie teraz bardziej zamknięty, smutny...
    W "Bitwie w labiryncie" bałam się go. Autentycznie. Nie patrzyłam już na jego wiek. Mimo że scena wywoływania duchów za pomocą zestawu Happy Meal była absurdalna, to jakoś nie mogłam go znieść. Riordan w tym momencie pozbawił mnie całkowicie sympatii do niego.
    Dalej się nie zagłębiam... Jestem dopiero na początku "Ostatniego olimpijczyka", ale ci...
    Ile spoilerów ja widziałam, to nie zliczę. Ile fanficków o mrrrocznym Nico widziałam, też trudno stwierdzić. Staram się je omijać szerokim łukiem. Zwykle widać to już w pierwszym, bądź drugim rozdziale - bohaterka widzi przy posiłku/podczas oprowadzania po Obozie/gdziekolwiek indziej bladego chłopaka. Oczywiście natychmiast się zakochuje. Chce się wykrzyczeć aŁtorce, że totalny kicz, że prawie wszystkie czytelniczki wdychają do niego... Cóż. Wystarczy olać, usunąć gwiazdki pod poprzednimi rozdziałami i tyle.

    Teraz ta bardziej interesująca i twórcza część.
    Dlaczego Nico jest homoseksualistą?
    Takie rzeczy nie dzieją się bez przyczyny. Zawsze wynika to ze środowiska, traumatycznych przeżyć.
    Otóż...
    Nico całe życie spędził ze swoją siostrą. Cały czas był w jej towarzystwie i prawdopodobnie nie miał wiele kontaktu z chłopcami w swoim wieku. Nagle zjawia się bardzo fajny chłopak, okazuje się, że bogowie greccy istnieją, życie chłopca wywraca się do góry nogami. Może był tak zafascynowany postacią Percy'ego, że zaczął ten podziw dziwnie interpretować? Może to, co było zwykłym podziwem, połączone z pragnieniem zaspokojenia braterskiej miłości odczytał jako swój homoseksualizm?
    Idźmy dalej.
    Śmierć Bianki. Traumatyczne wydarzenie. Nico bardzo ciężko je zniósł. Odizolował się od świata. Czuł złość na siostrę, za to że zginęła, że go opuściła. Może ta złość na siostrę przeniosła się na wszystkie kobiety? Wszak Bianka należała do Łowczyń Artemidy - grupy złożonej z samych dziewcząt. Mógł obwiniać wszystkie przedstawicielki płci pięknej za śmierć siostry. Zoe tam była. Annabeth także. Nie udało im się uratować Bianki.

    I tak oto kończę mój komentarz. :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeśli ktoś robi z Nica wspomnianego wcześniej "(pół)boga seksu" to nic o tym nie wiem i wiedzieć nie chcę. Trafiłam w życiu na tonę fanfików, po których włosy jeżą się na całym ciele trochę boję się pomyśleć, co niektóre laski mogą zrobić z nastolatkiem w przedziale wiekowym 10-14. Okej, jest emocjonalną ruiną, zasługuje na nasz żal, empatię i sprawiedliwość, ale żeby robić z niego... bad boya? To niedorzeczne. On sobie nie radzi sam ze sobą, jest po prostu następnym dzieckiem po przejściach. Myślę, że wywołuje taką furorę przez tą jego zmianę charakteru ze szczęśliwego dzieciaka, przez naiwnego smutasa po zgorzkniałego dziadygę który nawet pewnie jeszcze nie przeszedł mutacji.
    Co do homoseksualności nie uważam, żeby miał jakąś skryta urazę do kobiet, w końcu Reyna to pierwsza osoba, przed którą się dobrowolnie otworzył i gdyby nie ona, nie mielibyśmy zakończenia Krwi Olimpu oraz sławetnego "nie jesteś w moim typie". Dużo osób jakoś boli to zdanie, ale nie widzą że on po prostu w ten sposób chciał uwolnić się od toksyczności? XD
    Też uważam że jego orientacja jest trochę z dupy wzięta, ale hej, tak się zdarza w życiu. Niektórzy faceci zauważają jak są młodzi, a inni po dziesięciu latach "szczęśliwego" małżeństwa.






    OdpowiedzUsuń
  10. Masz rację ale nica w blogach można przedstawiać jak się chce gdyż to nasza sprawa jak chcemy prowadzić tego bloga. <3

    OdpowiedzUsuń

Cieszę się, że dotarłeś aż do tego momentu :) Wobec tego możesz poświęcić chwilę i skomentować. Mile widziane zarówno pochwały jak i krytyka (byle uzasadniona i bez wulgaryzmów!). Nie mam nic przeciwko, żebyś podpisał się linkiem do swojego bloga, pod warunkiem, że zrobisz to raz, a nie pod każdym postem.

Zeszyt w kółka © 2015. Wszelkie prawa zastrzeżone. Szablon stworzony z przez Blokotka